Giełda tuningowanych aut


Ford Focus ST225, 2006 Track Day edition

Cena: 31000 PLN

Audi S4 V8 344hp

Cena: 52500 PLN

Seata Leona 1M 1.9TDI GTB 2056VZK 220KM 450Nm

Cena: 16500 PLN




Najnowsze polskie projekty

Chevrolet Camaro Z28
Dzisiaj w dziale Garaż istny "american dream" z...
5700 cm3
430 KM
500 Nm
<5 sek
b.d. km/h
RWD
Audi TT R30T - 700 KM i 920 Nm
Mamy przyjemność zaprezentować Wam jedno z najszybszych...
3000 cm3
700 KM
920 Nm
~3 sek
? km/h
AWD


Testy

Infiniti Q50S Hybrid AWD, czyli 302-konny OGIEŃ i 67-konna WODA


Autor: Piotr Myśków | Dodano: 2017-01-21 | Oglądano: 15513 | Komentarzy:

Nie mogę sobie przypomnieć, kiedy po raz ostatni jeździłem nowoczesnym autem z wolnossącym silnikiem w układzie V, zasilanym strumieniem powietrza z różnicy ciśnienia między komorą spalania w suwie ssania, a ciśnieniem atmosferycznym w otoczeniu. W czasach TURBO to niestety wymierający gatunek, który jest skutecznie tępiony przez obostrzenia Unii Europejskiej. W teorii wszystko przemawia za turbodoładowaniem - dostateczne osiągi, świetna elastyczność i spalanie szczególnie w dieslach, które nie sposób osiągnąć w żadnej jednostce stworzonej zgodnie z tradycjami starej szkoły. Z drugiej strony ostatnie lata zweryfikowały trwałość turbin. Głównym problemem niskolitrażowych i jednocześnie mocnych jednostek napędowych są zbyt ekstremalne warunki pracy.

Restrykcyjne normy emisji spalin zmusiły inżynierów do poszukiwania nowoczesnych rozwiązań. W europejskiej części Starego Kontynentu większość producentów skłania się do downsizingu i turbodoładowania. Tym oto sposobem Volvo zrezygnowało z R5, a Ford doczekał się Mustanga z 2,3-litrowym ecoboostem. Tymczasem na drugim krańcu Eurazji prócz turbodoładowania, od wielu lat rozwijana jest technologia napędu hybrydowego, która łączy najlepsze cechy silników spalinowych z ich elektrycznymi odpowiednikami. Idąc śladami wielkiej trójki, to najlepsza szansa na zachowanie potężnych silników o konkretnych pojemnościach.

3.jpg

Ogień i woda to właśnie istota Infiniti Q50S Hybrid AWD, która jest syntezą sportowych osiągów, elegancji z zachowaniem aspektów ekologicznych. Model reprezentujący luksusowe oblicze Nissana, w nowej odsłonie walczy o pozycję w segmencie sedanów klasy średniej Premium począwszy od 2014 roku. W odróżnieniu od innych hybryd jest jednak bardziej nastawiony na doznania sportowe niż ekologiczne. Ile trzeba liczyć za tę japońską przyjemność? Tylko 250 tysięcy, tylko bo za równowartość tej kwoty otrzymujemy w pełni wyposażony samochód luksusowy z naprawdę imponującymi osiągami. Plus, przy jego budowie maczał palce sam Sebastian Vettel. Full wypas w cenie czterocylindrowego Niemca.

2.jpg

Z zewnątrz Q50 wyróżnia się przede wszystkim zwartą sylwetką i bardzo dynamicznymi liniami, zainspirowanymi raczej kształtami występującymi w przyrodzie niż geometrią. Agresywne kontury pięknie podkreślają mocno schodzącą maskę, która przykrywa potężną osłonę chłodnicy i trójwymiarowe, przednie reflektory. 

1.jpg

Odmienność stylistyczną modelu podkreśla również linia boczna, łagodnie spływająca do krawędzi zakończenia bagażnika. Z tyłu z kolei nie sposób nie docenić dwóch kominów układu wydechowego, które zdradzają, że pod maską nie kryje się byle czterocylindrowiec,a w tym przypadku wolnossące V6 o pojemności skokowej 3,5-litra, stanowiące serce układu hybrydowego. Stylistyka jest mocnym atutem Infiniti, które odróżnia je od konkurencji.

Wnętrze to festiwal szlachetnych materiałów począwszy od aluminium, skóry po znakomitej jakości plastiki. Tam, gdzie u Niemca plastik, tutaj występuje wyłącznie metal. Wykończenie wnętrza powinno być wzorcem dla innych.

6.jpg

Wchodząc po raz pierwszy do kabiny trudno nie odnieść wrażenia, że wszystkie elementy są podporządkowane kierowcy. Infiniti chwali się przede wszystkim ergonomicznym interfejsem, który pozwala na lepszą łączność człowieka z maszyną, kosmicznymi fotelami powstałymi przy współpracy z NASA oraz rozstawem osi 2850 mm, który zapewnia nad wyraz dużo miejsca dla dorosłych pasażerów na przednich i tylnych siedzeniach - gdyby nie tylny tunel środkowy niczym pod kanałem Le Mans byłoby idealnie.

11.jpg

Kwestię bagażnika lepiej odpuścić. Ze względu na akumulatory układu hybrydowego litraż kufra jest najgorszy w swojej klasie - zaledwie 310 litrów, czyli o 100 litrów mniej niż wersja bez silnika elektrycznego. Sporym niedociągnięciem jest także manualny system otwierania/zamykania bagażnika. Z całym szacunkiem dla japońskich inżynierów, ale chętnie zamieniłbym opcję podciągania pasa bezpieczeństwa na bardziej praktyczny siłownik, odpowiedzialny za otwieranie klapy bagażnika. Swoją drogą pamiętacie jak zaciągało się hamulec ręczny w starych Mercedesach? Tak, w Infiniti Q50 S ręczny zaciąga się specjalnym pedałem. 

4.jpg

Producent zastosował w kabinie podwójny wyświetlacz InTouch™– jedna jego część służy nawigacji i wyświetla dany tryb jazdy, druga to ekran informacyjno-rozrywkowy, pełniący funkcję menu i klawiatury. Możliwości personalizacji są naprawdę duże. Ekran cechuje się dostateczną rozdzielczością oraz zadowalającym kontrastem. Sama obsługa systemu jest nienaganna, chociaż system opierający się na Androidzie 2.3 pamięta czasy pierwszych smartfonów czasem sprawia wrażenie zacofanego w rozwoju. Zachowano przy tym „analogowe” przełączniki dla podstawowych funkcji klimatyzacji i radia. Q50S w najbogatszej odmianie to także mobilna sala koncertowa. Dzięki zastosowaniu Advanced Staging Technology składającego się z 14 głośników Bose Sound System, słuchacze poczują się integralną częścią spektaklu. Audio pod względem jakości jest bardzo blisko poziomu Bower & Wilkings w Volvo, czy McLarenie. 

5.jpg

Duże, bogato wyskalowane zegary to jeden z przejawów doskonałej ergonomii Infiniti. Wskaźnik paliwa źle reaguje na niską temperaturę zewnętrzną. Drobne usterki przytrafiają się w każdym samochodzie, szczególnie zimą, jednak nieprawidłowo działający wskaźnik paliwa potrafi pozostawić niesmak, w trakcie długodystansowej podróży. Ekran komputera przeszczepiono bezpośrednio od Nissana.

Na pokładzie znajduje się niezliczona ilość systemów wspomagających kierowcę - wśród nich jeden, który zasługuje na wyróżnienie. Jest nim line assist z prawdziwego zdarzenia. Asystent utrzymywania pasa ruchu w połączeniu z adaptacyjnym tempomatem działa w tym przypadku niczym autopilot, przy czym odrywając ręce od koła kierownicy na ekranie nie pojawi się jakiekolwiek pouczenie dla kierowcy.  

10.jpg


Zobacz także



Oceń...



Ocena: 4.5/5 (6 głosów)


Zobacz także




Komentarze

comments powered by Disqus

Stats

Zarejestrowanych użytkowników: 21249
Użytkowników on-line: 0
Gości on-line: 188

Newsletter

Jeśli chcesz być informowany o nowościach w serwisie
podaj swój e-mail:

Facebook

0.27995610237122 s