Testy

Infiniti Q50S Hybrid AWD, czyli 302-konny OGIEŃ i 67-konna WODA


Autor: Piotr Myśków | Dodano: 2017-01-21 | Oglądano: 38334 | Komentarzy:

Q50S pod nadwoziem prezentuje się równie ciekawie. Do wysoko-wytrzymałej platformy wykonanej ze stali i aluminium zamocowano sportowe zawieszenie z amortyzatorami dwutłokowymi oraz udoskonalone tarcze z zaciskami hamulcowymi (czterotłoczkowymi z przodu i dwutłoczkowymi z tyłu). Interesującą technologią zastosowaną w Q50S jest system "steer-by-wire", czyli dosłownie sterowanie za pośrednictwem kabla. Oznacza to, że wszystkie komendy wydawane przez kierownicę stają się zero-jedynkowym kodem, który jest interpretowany przez komputer pokładowy i przekazywany do elektronicznych siłowników odpowiedzialnych za sterownia skrętem przedniej osi. Oczywiście, tradycyjna kolumna kierownicza w Infiniti Q50 istnieje - bo musi - ale rozłączona jest za pośrednictwem trzech sprzęgieł. Efektem tego rozwiązania jest brak jakichkolwiek wstrząsów przenoszonych z kół na koło kierownicy. W zależności od trybu - standardowy, eco, sportowy, jazdy po śniegu i spersonalizowany -  praca kierownicy może przypominać zwrotnego Smarta lub też rasowego EVO bez wspomagania. Koncepcja budzi wiele wątpliwości, ale do tej pory nie odnotowano żadnej poważnej usterki układu, a wrażenia z użytkowania są naprawdę dobre.

8.jpg

Sercem Japończyka jest 3,5-litrowy silnik V6 o kodzie fabrycznym VQ35HR. Wolnossąca jednostka benzynowa sama z siebie generuje 302 KM i do tej pory występowała między innymi w Nissanie 350Z. Dodatkowego "kopa" w tym przypadku zapewnia nie turbosprężarka, czy kompresor, a 67-konny silnik elektryczny zasilany bateriami litowo-jonowymi. Moc netto układu to 365 KM, a łączny moment obrotowy to aż 546 Nm. Wersja AWD łamie pierwszą setkę w 5,4 sekundy, przy czym potrafi wypić skromne 8 litrów na 100 km. V-max Q50S jest elektronicznie ograniczony do 250 km/h. 

Przesiadka z pozbawionego rasowego bangu cylindrów, turbodoładowanego czterocylindrowca na wolnossącą jednostkę V6 można przyrównać do weekendowego wypadu do relaksującego SPA. Kabina nie jest idealnie wygłuszona, przez co nawet przy minimalnych obrotach do ucha dobiega przyjemny pomruk silnika lub w przypadku trybu EV - szum toczących się opon i bijącego na dziurach zawieszenia (w trybie elektrycznym przy niskich temperaturach przejedziemy około 3 km). Jednostajne budowanie mocy pozbawione turbodziury, która jest wyczuwalna nawet w układach biturbo to obecnie esencja luksusu. Napęd AWD inteligentnie dawkuje moment obrotowy pochodzący z benzyniaka i elektryka na daną oś w zależności od zaistniałej potrzeby - standardowo 100% idzie na tylną oś. Kierowca nie jest jednak nie jest uzależniony od elektronicznych opiekunów i w każdej chwili może na własną rękę przyeksperymentować poprzez odłączenie kontroli trakcji. Za przeniesienie napędu odpowiedzialna jest 7-biegowa hydrokinetyczna przekładnia, sterowana także z poziomu łopatek przy kierownicy. Automatyczna skrzynia nie posiada co prawda pierwiastka szaleństwa rodem z Audi S8 Plus, czy najnowszego TT RS ale sprawnie dobiera biegi i przede wszystkim nie kombinuje. Przełożenia poszczególnych biegów są tak duże, że już na drugim biegu przy odcięciu kończymy na 110 km/h - jak za dawnych, starych czasów.  

9.jpg

W kwestii spalania -  przy baku 70 litrów wynik nieco ponad 700 km jest w miarę zadowalający. Aby osiągnąć poziom zużycia paliwa 8-9 litrów zbytnio nie trzeba się natrudzić. Jeżdżąc swobodnie, od czasu do czasu wkręcając się na wyższe obroty, trudno przebić się przez barierę 12 l/100 km. Jest to zasługa silnika elektrycznego, który aktywuje tryb żeglugi nawet przy 110 km/h i skutecznie podbija dostępny zasięg. Szacuje się, że za 25% przebytego dystansu odpowiada elektryczna jednostka. Najniższy wynik osiągnięty w warunkach typowo zimowych, w trasie przez egzemplarz testowy to 6,9l/100 km. Infiniti podobnie jak większość aut nie lubi jazdy do granic rezerwy, co objawia się tym, że wskazówka stanu paliwa przedwcześnie informuje o konieczności zatankowania. W praktyce, w takim stanie można przejechać jeszcze dobre 150 km. 


Infiniti Q50S Hybrid AWD to ciekawa propozycja na rynku, która wypada bardzo dobrze na tle niemieckiej konkurencji. Największą zaletą Japończyka jest stosunek jakości do ceny. Jest to samochód elegancki i sportowy, a przy tym spełniający najbardziej wyrafinowane normy emisji spalin. W trybie sport, V6 odżywa i zachowuje się, jakby do baku trafiło co najmniej kilka energetyków. Natomiast w trybie eco charakter auta zamienia się diametralnie i stanowi namiastkę Tesli, przy czym korzysta z technologii opracowanych przez NASA. Jest to pierwsze auto na świecie z elektronicznym systemem sterowania bez mechanicznego połączenia kierownicy z kołami! Niestety - nie uwzględniając kilku wyjątków - europejskie koncerny motoryzacyjne zatracają się w niskich pojemnościach i turbodoładowaniu. Za walory akustyczne płaci się coraz więcej, a w Infiniti to standard.



Galeria zdjęć



Zobacz także



Oceń...



Ocena: 4.5/5 (6 głosów)


Zobacz także




Komentarze

comments powered by Disqus

Stats

Zarejestrowanych użytkowników: 21418
Użytkowników on-line: 0
Gości on-line: 138

Newsletter

Jeśli chcesz być informowany o nowościach w serwisie
podaj swój e-mail:

Facebook

0.61952495574951 s