Testy

Test Mini JCW Cabrio (2.0 R4, 231 KM/320 Nm, FWD)


Autor: Krystian Kaleta | Dodano: 2018-03-11 | Oglądano: 23050 | Komentarzy:

Zanim po raz pierwszy wsiadłem do testowego Mini wiedziałem czego się spodziewać. Grubo ponad 200 koni w tak niewielkiej karoserii musi wciskać w fotel z siłą porównywalną do wybuchu eksplozji, a dzięki otwartemu nadwoziu jeszcze przyjemniej doświadcza się prędkości. Mówiąc krótko - przewidywałem, że będzie to kieszonkowa i bardzo zwrotna torpeda. Samochód zaskoczył mnie jednak pod wieloma względami. Między innymi tym, jak kartingowe odczucia jest w stanie zapewnić. Mini JCW Cabrio to gokart, którym możecie legalnie poruszać się po ulicach. I pomimo, że nie ma dachu - można nim jeździć bez kasku!

Posłuchajcie jak brzmi wydech sygnowany przez John Cooper Works - dzięki niemu można pomylić Mini z popcornicą!

Prowadzenie niewielkich samochodów z twardym zawieszeniem zwykle porównujemy do jazdy gokartem. Czemu, skoro mają tylko po 10 koni mechanicznych? Otóż stosunek mocy do masy pozwala na ekscytujące przyspieszenie, które spotęgowane jest niewielkimi gabarytami. Mała kierownica nieustannie informuje o tym, co dzieje się z pojazdem, dzięki czemu nietrudno jest przewidzieć jego zachowanie. Bezlitosne zawieszenie, pozbawione amortyzowania, zachęca do wchodzenia w zakręty z coraz odważniejszymi prędkościami. Nisko osadzony fotel mocno opina kierowcę, aby nie zabrakło mu podparcia w szybko pokonywanych łukach. Niemal to samo można poczuć w Mini JCW, bowiem jest niezwykle precyzyjne w prowadzeniu i wyróżnia się świetną trakcją.

mini_jcw_cabrio_1.jpg

John Cooper Works to specjalne edycje modeli Mini, które nawiązują do rajdowych zwycięzców ze stajni Johna Coopera. Na początku lat 60. XX wieku, na przekór wszystkim i wbrew przeciwnościom, wykazał się pionierskim pomysłem umieszczając mocny silnik w miniaturowym nadwoziu. John Cooper stworzył w ten sposób kultowy samochód, który przełamał stereotypy i zostawił po sobie wyraźny ślad na kartach historii sportów motorowych.

mini_jcw_cabrio_3.jpg

21 stycznia 1964 roku Mini Cooper S po raz pierwszy wygrał legendarny Rajd Monte Carlo. Niespodziankę przygotowali Patrick Hopkirk i Henry Liddon, którzy skutecznie stawili opór rywalom jadącym z założenia o wiele lepszymi i mocniejszymi samochodami. Rok później Timo Makinen z Paulem Easterem obronili tytuł. Wsparł ich w tym aż 115-konny silnik o pojemności 1275 centymetrów sześciennych. W 1966 roku doszło do największych emocji, bowiem trzy Mini przyjechały na metę na pierwszych trzech miejscach. „Trzej muszkieterowie” zdominowali rajd, ale sędziowie kontrowersyjnie zdyskwalifikowali całą trójkę za nieregulaminowego koloru żarówki w lampach. W 1967 roku Rauno Aaltonen nie pozostawił wątpliwości i wygrywał wszystkie oesy ze średnią przewagą 12 sekund, a Mini tryumfowało po raz trzeci.

mini_jcw_cabrio_9.jpg

Pod maską testowanego Mini pracował czterocylindrowy silnik o pojemności 2 litrów z turbosprężarką wyposażoną w wirniki z dwoma rzędami łopatek, czyli w nazewnictwie BMW TwinPower Turbo. Jednostka jest bardzo elastyczna i ochoczo wkręca się na obroty. Podczas przyspieszania maksymalny moment 320 niutonometrów dostępny jest w zakresie 1250-4800 obr./min, a następnie pałeczkę przejmuje moc w ilości 231 koni mechanicznych, które dają z siebie wszystko przy 5200 obr./min. W połączeniu ze skrzynią Steptronic, która sprawnie przekazuje te wartości na przednią oś, czas przyspieszenia do prędkości 100 km/h wynosi niewiele ponad 6 sekund, a prędkość maksymalna to 240 km/h. Średnie spalanie według producenta to 5,9 litra na 100 kilometrów, ale nie muszę chyba nikogo przekonywać, że jest to wynik nieosiągalny. Auto najlepiej czuje się w trybie wyczynowym, kiedy jest najbardziej nadpobudliwe, więc przez większość czasu poruszałem się właśnie w tym ustawieniu. JCW w mieście może wypić nawet 13 litrów, ale górna granica zależy tak naprawdę od fantazji prowadzącego. Na 100-kilometrowym odcinku autostrady natomiast, poruszając się ze średnią prędkością 145 km/h, udało mi się osiągnąć średnią na poziomie 9,2 litra.

mini_jcw_cabrio_6.jpg

Wydech Mini potrafi być bardzo ekscytujący i odwracać głowy zaciekawionych przechodniów. W trybie sport Miniak zamienia się w popcornicę na czterech kołach, dosłownie! Przy odpuszczaniu gazu i redukcjach przełożeń do uszu dobiegają odgłosy podobne do prażenia ziaren kukurydzy - niemniej jednak głośniejsze i znacznie bardziej satysfakcjonujące. Ten kabriolecik nie przejedzie niezauważony, gdy zacznie strzelać ze swojej dubeltówki. Mini JCW to taki drogowy rozrabiaka, który lubi głośno dawać o sobie znać, zupełnie jak mały i nieco nadaktywny piesek. Kipi energią, ale jest przy tym bardzo towarzyski. Budzi też większe zainteresowanie kobiet.

mini_jcw_cabrio_4.jpg

Czytaj dalej na kolejnej podstronie.


Zobacz także



Oceń...



Ocena: 5/5 (1 głosów)


Zobacz także




Komentarze

comments powered by Disqus

Stats

Zarejestrowanych użytkowników: 21567
Użytkowników on-line: 0
Gości on-line: 1

Newsletter

Jeśli chcesz być informowany o nowościach w serwisie
podaj swój e-mail:

Facebook

0.42770910263062 s